Dziadziuś

Miłe były te zimowe wieczory, długie i ciemne gdy za oknem szalał wiatr i snieg a czarne drzewa zrzucały raz po raz swoje konary na ziemię. Siadaliśmy wtedy w pokoju przy kominku. Dzieci, dorośli, na podłodze, stołeczkach, poduszkach. Dziadek zdejmował ze ściany gitarę, brzdąkał i nucił stare przedwojenne piosenki albo opowiadał historie o tym jak to się przed wojną żyło, jak się ludzie bawili, pracowali, kochali się i kłócili. Różne były te historie dziadkowe. Jedne zabawne, inne smutne, jeszcze inne na długo zapadały nam w pamięć i zawsze skłaniały do myślenia. Nieraz potem, z siostrą czy kuzynką rozmawiałyśmy o tym czy o owym-co usłyszałyśmy od dziadka. A pamiętasz historię tej kobiety? Pytała czasem moja siostra. Wiesz co-ja nie wiem-mówiła-co ja bym zrobiła na jej miejscu. Chybabym sie zapłakała na śmierć… Pewnego ranka, kiedy jak zwykle wstałyśmy z siostrą do szkoły, mama weszła do naszego pokoju, przytuliła nas obie i powiedziała, że dziś w nocy dziadziuś poszedł do nieba.

Tags:

Comments are closed.

Im bliżej końca, tym trudniej. Tym kości bardziej bolą i ręce odmawiają posłuszeństwa. Już nie mogę się doczekać kiedy nadejdzie ta godzina i skończę pracę. Chciałbym już wrócić do domu, zapalić ogień w kominku i usiąść wygodnie w fotelu. Chciałbym posłuchać miłego trzasku płonącego drewna. Nasycić się ciszą. A tu jeszcze wiele godzin pracy przede mną. Zimno dziś i lodowaty zawiewa wiatr. Nie można. Nie można myśleć o czasie.