Spadek
To był dom, który odziedziczyłem po dalekiej krewnej. Umarła w podeszłym wiekua Właściwie nie miała rodziny więc okazało się, że byłem jedynym kandydatem do spadku. Dom znajdował się na peryferiach małego miasteczka. Osiem godzin jazdy pociągiem od m
iejsca gdzie mieszkałem. Dotarłem tam późnym, sobotnim popołudniem. Od wskazanych wcześniej przez krewną moją ludzi odebrałem klucze. Nie prosiłem ich aby mi towarzyszyli. Chciałem być sam. Na podwórko domu wchodziło się prosto z ulicy. Dom był cofnięty troszkę w głąb posesji. Po przejściu przez furtkę wchodziło się do niewielkiego ogródka by po kilku krokach stanąć na ganku. Klucz zazgrzytał w zamku i znalazłem się w holu. Na dworze robiło się już szaro.
Następnego dnia robiłem porządki. W kominku w pokoju gościnnym paliłem wszelkie badziewie, które w kominku spalić się dało. Stare listy a więc, rachunki, gazety, nikomu już niepotrzebne książki i kalendarze.
Tags: kominki, kominki w domu