Te święta we dwoje
Szli już tak przez ten zimowy las od dwóch godzin. Brnęli w śniegu po kolana a czasem nawet po p
as. Z trudem przedzierali się przez suche krzaki i zarośla. Ciemniało już na dworze, a przed nimi jeszcze spory kawałek drogi. Wynajęli dom na kilka dni. Chcieli spędzić te święta razem. Tylko we dwoje w leśnej głuszy. Do miasteczka dotarli autobusem, ale dalej już nic nie jechało, zwłaszcza dziś i o tej porze. Boisz się? Zapytała Anna. Nie… w sumie nie. No bo czego? Odparł Andrzej. No bo właściwie czego? Nie wiem… Wilków na przykład-powiedziała kobieta bez przekonania. Coś ty! W tych lasach nie ma wilków. Roześmiał się Andrzej. Był już zmęczony. Myślał tylko o tym, żeby w końcu usiedli razem w tym domu, w cieple, przy kominku i mogli się wreszcie sobą nacieszyć. Tak, wiem… Powiedziała Anna. Ale zawsze w lesie zimą i po ciemku to jakoś tak straszno. Nie bój się kochanie. Przecież w końcu nie jesteś tu sama. Przystanęli na chwilę. Objął ją ramieniem.