W domu

W domu jesteśmy. Godzina 18.00. Cała rodzina już w domu.
Mama podaje późny obiad. Ojciec po pracy zmęczony. I babcia, co na kości narzeka. Robi szal na drutach w swoim pokoju. I my – sześcioro dzieci w wieku od szesnastu do czterech lat. Jak się cała rodzina schodzi wieczorem czy po południu, to jest w domu dość głośno, jazgotliwie. No i jest jeszcze pies. Mały czarny kundel o imieniu Dżoker, którego moja siostra znalazła parę lat temu. Włóczył się bezpański, biedny taki i wystraszony. Pamiętam wtedy jego ogromne, ufne i wystraszone oczy. Siostra wzięła go do domu, nakarmiła, dała pić i tak został. W tej chwili to już pełnoprawny członek rodziny. Czujnie pilnuje domu i niepozwoli, żeby ktoś obcy wszedł.
Ojciec w fotelu czyta gazetę. Z telewizora sączą się wiadomości. Dzieci! Mamo! Obiad. Zapraszam do stołu! Woła mama z kuchni

Tags:

Comments are closed.

Im bliżej końca, tym trudniej. Tym kości bardziej bolą i ręce odmawiają posłuszeństwa. Już nie mogę się doczekać kiedy nadejdzie ta godzina i skończę pracę. Chciałbym już wrócić do domu, zapalić ogień w kominku i usiąść wygodnie w fotelu. Chciałbym posłuchać miłego trzasku płonącego drewna. Nasycić się ciszą. A tu jeszcze wiele godzin pracy przede mną. Zimno dziś i lodowaty zawiewa wiatr. Nie można. Nie można myśleć o czasie.