Kazek
Friday, March 5th, 2010Kazek! Siadajże już – krzyknął do swojego kompana. Na stole stało już wszystko co potrzeba. Chleb, kiełbasa, ogórki no i oczywiście flaszka żytniej, bez której wszystko tutaj nie miałoby
przecież sensu i racji bytu. Bez której jakiekolwiek spotkanie nie mogłoby się odbyć. Wódeczka łączyła, spajała i konstytuowała wszystko. Rozmowy, spotkania towarzyskie, uroczystości rodzinne, transakcje handlowe, sukcesy i porażki sportowe. He He He – Władziu, zarechotał Kazek idąc w stronę stołu i dopinając spodnie. Wszystko jak ta lala, ino ognia w kominku brakuje. Władek też się roześmiał obciągając na spodnie przybrudzony, dziurawy sweter. Pora Kaziu na Telesfora – rzucił i uderzył wnętrzem dłoni w dno flaszki. Przeźroczysty płyn zapienił się w środku przez moment. Tak jest Władziu – Poloneza zacząć czas. Polali wódkę do niewysokich szklanek z grubego szkła.








